Z początku ćwiczenia faktycznie były przyjemne i dobrze się po nich czułem. Po trzech miesiącach zniknął nawet ból Po mikrourazach, bo ciało się już przyzwyczaiło. Niestety każdy trening był po prostu męczący i nudny. Trening i dieta poszły tylko na lepsze, bo już zaczynałem wiedzieć co robić, a czego nie.
Po pewnym czasie znowu chciałem wrócić i wytrzymałem 2 miesiące.
W tym miejscu nie ma absolutnie nic ciekawego. Czujesz poprawę, ale tylko na początku. Mam wrażenie, że tylko przez początkową poprawę (skok endorfin) i późniejsze, minimalne efekty (1 cm więcej w bicku ...) ludzie ćwiczą dalej.
Wykorzytuje się prawie codziennie 4-5 godzin na ćwiczenia, by ładniej wyglądać i wmawiać sobie jakąś walkę jakbyś się z kimś ciągle bił, nie szkoda wam na to czasu? Oczywiście można powiedzieć, że się nie znam, że coś robię źle, ale liczę w zasadzie na jakieś sensowne wyjaśnienie mi czy jestem w jakimś błędzie.